Ada Fijał: bardziej czuję modę niż analizuję trendy

Zaktualizowano: paź 1

Śmiało można powiedzieć, że jest jedną z najbardziej kolorowych postaci polskiej mody. Jest też ciekawym człowiekiem. Ada Fijał zdradziła nam, dlaczego nie lubi fake newsów, jak udało jej się zdystansować do show-biznesu oraz co tak naprawdę robi w social mediach.


Jesteś jedną z nielicznych osób, których nie zmienił i, przede wszystkim, nie rozpuścił show-biznes. Jak ci się to udało, szczególnie w Polsce, gdzie dużo jest "gwiazdek" bez umiejętności śmiania się z samych siebie?


Ukończyłam dwa kierunki studiów – pierwszy to stomatologia Collegium Medicum UJ, drugi to aktorstwo PWST w Krakowie. Po Akademii Medycznej przez dobrych kilka lat pracowałam z pacjentami, więc doskonale wiedziałam, czym na co dzień żyją ludzie. Może dlatego później, kiedy zostałam aktorką, show-biznesowe dramaty w postaci tej samej sukienki na imprezie, czy nieudanego make-upu nie robiły na mnie wrażenia.


Poza tym czuję, że w moim DNA dominuje gen humoru, zabawy i śmiechu. W szkole teatralnej często grywałam postaci charakterystyczne, więc siłą rzeczy w krew weszło mi śmianie się z siebie. W spektaklu dyplomowym zagrałam Mariolkę, ubrana w panterkę, różowy sweterek i białe buty na wielkich koturnach – wówczas totalny synonim obciachu. To był spektakl muzyczny w 2002 r., więc dużo wcześniej, zanim Mariolka trafiła do kabaretu (śmiech).

W zdystansowaniu się do show-biznesu pomaga mi też to, że mój partner jest z zupełnie innego świata – jest informatykiem. Ponieważ nie zna kulis niektórych salonowych burz, kiedy czasem opowiadam mu co się aktualnie dzieje, widzę jego reakcje i słucham komentarzy – to padam ze śmiechu. Są bezcenne. To jeszcze mocniej pokazuje mi, jakie to są nadmuchane teatrzyki i pseudo dramy.

Co cię najbardziej denerwuje na polskim, show-biznesowym podwórku? Także jeśli chodzi o to, co celebryci pokazują publicznie?


Nie lubię fake newsów, które szczególnie teraz, w dobie pandemii, nabrały jakichś monstrualnych rozmiarów. Przeraża mnie to, że ludzie bezrefleksyjnie je powielają. Rozumiem, że ktoś może bać się szczepień, ale preparowanie i powielanie niestworzonych historii jest naprawdę przerażające. Poza tym, że mam medyczne wykształcenie i również moja mama jest lekarzem stomatologiem, to mam wśród znajomych mnóstwo lekarzy czy ratowników medycznych i rozmawiam z nimi o tym, co się działo w szpitalach podczas kolejnych fal.

To był dramat. Ale ludzie niestety znów się podzielili i najgorsze jest to, że między stronami nie ma rozmów, dyskusji i wniosków na poziomie. Tylko czysty hejt. Kiedy rozpoczyna się merytoryczna rozmowa pod niektórymi postami w social mediach, to hejterzy nie dają się nikomu wypowiedzieć, tylko zrównują dyskusję do swojego poziomu, atakując personalnie i używając argumentów typu: jesteś brzydki, jesteś głupi, ile ci zapłacili. To mnie martwi i jestem wobec tego bezsilna.


Bardzo dbasz o swój wizerunek - czy to w aktorstwie, czy na YouTube, czy w mediach społecznościowych. Jednocześnie masz do siebie ogromny dystans. Ile ciebie jest na zdjęciach i w filmach, które pokazujesz w sieci?


Mam swoją osobistą misję — chce dawać ludziom radość, a social media dają mi do tego przestrzeń. Robię to wtedy, kiedy mam ochotę i tak, jak lubię. Pokazuję tyle, ile chcę, ale jak to robię, to jest to prawdziwe i moje. Ale to nie jest 24 h z mojego życia, tylko jakiś wycinek. Tym, którzy są ciekawi, mogę zdradzić, że prywatnie też chodzę w kolorowych ciuchach (śmiech).


Jesteś bardzo aktywna na TikToku, który stał się niesamowicie popularny wśród polskiej młodzieży i nie tylko. Czym przekonała cię do siebie ta platforma? Warto się tam pojawić i w jaki sposób mówić do pokolenia, które najbardziej się tam udziela?


Z racji zawodu lubię komunikować się obrazem, a krótkie formy video i szybki konkretny przekaz bardzo doceniam. W 2013 r. z Abstrachuje TV zrobiłam filmik "Czego nie mówią kobiety", który – jak to się mówi – zdobył internety i do dziś jest jednym z chętniej oglądanych ich filmików na YouTube, ma ok. 9 mln wyświetleń. Potem wciągnęły mnie parodie i zaczęłam realizować własne produkcje pt. "DIY Zrób to sam" utrzymane w konwencji niemego kina. Wcielałam się tam w różne znane postaci z show- biznesu, m.in. Magdę Gessler, Kubę Wojewódzkiego czy Justynę Steczkowską. Tik Tok z założenia jest stworzony do krótkich zabawnych form video i dlatego tak łatwo się tam odnalazłam. Trudno tu mówić o jakiś różnicach pokoleniowych, bo w każdym medium są osoby zarówno młodsze, jak i starsze ode mnie. Kiedy jest się sobą, to niezależnie czy tańczysz, czy gotujesz, czy pokazujesz ładne lokalizacje – publiczność cię akceptuje. Moja rada dla początkujących: rób to co lubisz i bądź w tym prawdziwy.


Masz plan na swoje zawodowe życie, czy wszystko jakoś dzieje się samo?


Jestem — stety albo niestety — osobą, która nie ma planu, tylko robi to, co lubi. Tu i teraz. Czasem może się wydawać, że jestem chaotyczna, ale to, co robię w danym momencie, sprawia mi przyjemność, więc pytam, po co mi plan? (śmiech). Przychodzą do mnie różne projekty i jeśli je czuję – wchodzę w nie. Po latach przerwy wróciłam do teatru. Gram w spektaklu "Tajna misja" w reżyserii Jarosława Grzelki – bardzo na czasie i z naprawdę świetnym humorem. Polecam! Robię to, co czuję, co jest mi bliskie, puszczam tę energię w świat i potem wraca ona do mnie w nieoczekiwany sposób.


Kochasz ubrania i masz genialny, naprawdę wyjątkowy styl. Długo ci zajęło, zanim dowiedziałaś się, co najbardziej podoba ci się w modzie i w czym najlepiej czujesz się i wyglądasz?

Ostatnie 10 lat to była prawdziwa nauka (śmiech). Po drodze popełniłam masę wpadek, które widziałam niestety dopiero następnego dnia (śmiech). Pocieszę wszystkich, że mody nie da się nauczyć bez prób i błędów. Dopiero od jakiegoś czasu bardziej czuję modę, niż analizuję trendy. Poczułam np. że służy mi kolor i proste, geometryczne formy. Lubię też eksperymentować z modą, zwłaszcza podczas zwariowanych sesji zdjęciowych, które dają nieograniczone możliwości, dostęp do super ciuchów i dodatków. Ostatnio zrobiłam taką sesję dla "Fashion Magazine" – świetne miejsce: wesołe miasteczko, wyjątkowe i szalone stylizacje. Tam naprawdę pobawiłam się modą i wyszła z tego znakomita artystyczna sesja.


Polki boją się kolorów? Pytam, bo na ulicach wciąż częściej niż wielobarwne sukienki, czy neonowe garnitury, widać szarość i nijakość.


To się zmienia. Młode pokolenie potrafi się fantastycznie ubrać. Sama się od nich uczę, obserwując ulicę, a także będąc jurorką w programie "Shopping Queens". Uczestniczki zachęcone do wykazania się fantazją potrafią wyczarować stylizacje, którymi zaskakują siebie i jurorów. Tworzą modowe rozwiązania, na które sama bym nie wpadła, np. robiąc z koszuli gorset.



Jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić?

Może czasem przydałoby mi się więcej planowania? (śmiech). Może powinnam być bardziej poukładana, mniej chaotyczna? Chociaż ostatni czas pokazał, że ludziom bez planu żyje się łatwiej, więc nie wiem, czy ma to sens. Jak to mówią: bądź sobą, bo wszyscy inni są już zajęci.